TL;DR: podawaj ilości składników w samej treści opisu.
Tworzysz przepisy kulinarne? Ten drobiazg robi wielką różnicę
Dodano:
Planujesz coś ugotować. Sięgasz po przepis w internecie. Przeglądasz listę składników: mam, mam, mam – świetnie, można zaczynać!
Zaczynasz czytać instrukcję. Dodaj mąkę… zaraz, ile tej mąki? Wracasz na górę, sprawdzasz. Wracasz na dół, czytasz dalej. Dodaj olej… chwila, ile oleju? Znowu przewijasz do listy składników.
Jeśli nie masz pamięci jak słoń, spieszysz się albo masz w pobliżu dziecko, które właśnie czegoś od Ciebie chce, to pewnie tak wygląda Twoje gotowanie z przepisu.
Mam na to proste rozwiązanie – coś, co stosowałem od dawna, notując i modyfikując przepisy dla siebie.
Tak, to oznacza powtórzenie liczb z listy składników. Ale dzięki temu czytanie przepisu i gotowanie staje się płynniejsze – bez ciągłego skakania między sekcjami.
Dodatkowo pomaga to uniknąć błędów w przepisach, w których część składnika dodaje się na początku, a resztę później.
Mimo że na wielu stronach można znaleźć zaawansowane funkcje, jak automatyczne przeliczanie miar, zauważyłem, że ten drobny detal wciąż jest często pomijany.
To mała zmiana, ale robi różnicę. Jeśli tworzysz przepisy, warto o tym pamiętać – Twoi czytelnicy na pewno to docenią :)